I Niedziela Adwentu PDF Drukuj Email
niedziela, 01 grudnia 2013 15:39

Rozpoczynamy doroczny czas Adwentu. Rozpoczynamy czas budzenia, spojrzenia na swoje życie trzeźwymi oczyma. Św. Paweł przypomina nam: „Teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu” Rz 13,11. trzeba nam zmierzyć się z codziennością. Zobaczyć co w nas jest dobre i na tym budować przyszłość. Co w nas jest z wyśnionych marzeń i o to troszczyć się i dbać, aby tego nie stracić. Koniecznym jest także dojrzeć, co jest złego, czego się wstydzimy, co stało się życiowym koszmarem, który zabija radość życia. To należy zmienić, uporządkować, aby cieszyć się każdym dniem. Adwent nie tylko przygotowuje nas do tradycyjnych, corocznych Świąt Narodzenia Pańskiego. To jest przede wszystkim czas, w którym mamy przejrzeć na oczy. Stanąć w prawdzie i zobaczyć swe życie, jakim ono jest. Bez tuszowania, usprawiedliwiania, zasłaniania. Można oczywiście pozostać na płaszczyźnie tradycji. Posprzątamy domy, upieczemy ciasta, kupimy prezenty, przystroimy choinkę. Będą piękne święta a w nich będzie pustka. Będzie krzykliwa zabawa ale nie będzie radości. Będą rzewne kolędy, ale nie będzie w nas Boga. Na początku tegorocznego Adwentu zapytajmy się sami o jakim życiu śnimy, o jakim życiu marzymy. Spójrzmy w tym kierunku i podążajmy. Aby być szczęśliwym, aby nasze życie stało się spełnieniem pragnień.

Kiedyś przed laty zrodziła się wasza wielka miłość. Pragnienie oddania swego życia ukochanej osobie. Plany na szczęśliwą, wierną przyszłość. Sen o bajkowej miłości, której nic nie zburzy, nie zniszczy. Więź przysięgi, której nie można rozerwać. Niestety przyszła szara rzeczywistość. Kłopoty z pracą, niesprawiedliwość złych ludzi, nerwy zszargane gonitwą o chleb codzienny. Przyblakła więź, spowszedniała bliskość, przyszarzała namiętność. Nadal śniecie o wielkiej miłości, może zastanawiacie się, dlaczego tak się życie potoczyło, że to wszystko co najpiękniejsze przygasło. Nadal jest miłość, ale jakaś inna. Nadal jest pragnienie dobra, ale poobijane krzywdami. Nadal jest troska o małżonka, ale nie ma czasu na rozmowę. Może tegoroczny Adwent będzie przebudzeniem, odnowieniem. Niezależnie ile lat minęło od waszego ślubu macie prawo do szczęścia. Niezależnie ile trosk i kłopotów na was spadło możecie odzyskać bliskość. Niezależnie jak cierpkie słowa do siebie skierowaliście, można sobie przebaczyć. Trzeba tylko chcieć. Inaczej pozostanie sen o miłości i szczęściu. Pozostaną marzenia o zrozumieniu, pozostanie tęsknota z pokojem w domu. Trudno przeprosić, przyznać rację, przezwyciężyć lenistwo albo zacietrzewienie w gniewie. Trudno poderwać się do zaangażowania, jeszcze trudniej przyznać się, że zmarnowało się tyle czasu na niepotrzebne wojny. Ale tak nie musi być. Trzeba się tylko przebudzić.