Akcja Katolicka zadaje pytania kandydatom na posłów i senatorów RP cz. 7 PDF Drukuj Email
środa, 21 października 2015 11:35

Wywiad Prezesa Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej doktora Artura Dąbrowskiego z Panem Andrzejem Gawronem, kandydatem na posła RP (lista PiS miejsce nr 4).

Artur Dąbrowski – Jest Pan prywatnym przedsiębiorcą, który od ponad 20 lat prowadzi własną działalność gospodarczą. Skąd zatem pomysł, by kandydować do sejmu?

Andrzej Gawron - Tak jestem prywatnym przedsiębiorcą, który założył firmę w Lublińcu w 1994 r. To szmat czasu. Chociaż początki były naprawdę skromne. Pamiętam, jak razem z żoną sprzedawaliśmy aparaty telefoniczne, telefaksy. W chwili obecnej zatrudniamy pracowników, a nasza firma wykonuje szereg specjalistycznych usług w branży systemów zabezpieczeń. Chcę jednak podkreślić, że jestem przedsiębiorcą od początku ideowo związanym z „Solidarnością”. Solidarność to moje korzenie. Od zawsze interesowałem się otaczającą nas rzeczywistością, stąd też wynikła określmy to terminem „przygoda” z samorządem. Byłem radnym gminy i powiatu zaangażowanym w komisje zdrowia i budżetu. Dobrze znam bolączki oraz trudności z jakimi w trakcie rozwoju borykają się małe firmy, czy też przedsiębiorstwa. Dokładnie znam zagadnienia z zakresu samorządności. W tej materii posiadłem niezbędną do funkcjonowania wiedzę i przede wszystkim doświadczenie. Te dwie rzeczywistości mogą znacznie przysłużyć się w stanowieniu nowych, lepszych rozwiązań dla świata przedsiębiorczego. Mówiąc dosadnie: „Chcę po prostu służyć ludziom” - dlatego kandyduję.

A.D. - Mówi pan o swoich „Solidarnościowych” korzeniach, w takim razie zadam pytanie o to w jaki sposób godzi pan interes przedsiębiorcy z interesem pracownika?

A.G. - Wychodzę z założenia, że przedsiębiorcę cechować musi odpowiedzialność społeczna, która wyraża się w dbałości o poszczególnego człowieka. Współpraca w której spotyka się interes przedsiębiorcy z interesem pracownika, musi być tworzona w oparciu o solidarnościowe zasady, których fundament stanowi przede wszystkim dobry klimat w przedsiębiorstwie. A do tego niezbędna jest tylko dobra wola obydwu stron, ale także i autentyczny, szczery dialog. Oczywiście pracownik zawsze będzie chciał uzyskać wysokie wynagrodzenie za swoje dobrze wykonane zadania. Pracodawca musi jednak widzieć sytuację w szerszym wymiarze niż tylko aspekt ekonomiczny. Musi dbać o rozwój firmy. Nie ma tu jednak sprzecznych interesów, przecież pracownikowi również powinno zależeć na tym, aby firma się rozwijała i przynosiła zyski. W ten sposób chroni się jego miejsce pracy. Jestem zwolennikiem dialogu. Uważam, że w każdych okolicznościach, szczery dialog oraz wola porozumienia, doprowadzą do pozytywnych rozwiązań, zarówno w skali poszczególnych zakładów pracy, jak całego państwa. Należy tylko przyjąć i wcielić w życie fakt, że człowiek, ze względu na swoją godność, pozostaje zawsze podmiotem ekonomicznego działania, dlatego trzeba obdarzać go należnym mu szacunkiem.

A.D. - A teraz pytanie z innej dziedziny. W nasz dialog, chciałbym wprowadzić element wiary. Panie Andrzeju, Lubliniec leży niespełna 30 km od Jasnej Góry, proszę mi powiedzieć, jakie znaczenie ma dla Pana to miejsce?

A.G. - Jasna Góra ma dla mnie i dla mojej rodziny znaczenie szczególne. Jest dla mnie miejscem, skąd czerpię wiarę i doświadczam jej. Nie bez przyczyny, mówi się przecież o Częstochowie, jako Duchowej Stolicy Polski. Wspomnę jeszcze, że praktycznie za każdym razem, kiedy jestem w Częstochowie, staram się chociaż na chwilę stanąć przed obliczem Matki Bożej. Każdą ważną decyzję w moim życiu przemodliłem w Kaplicy Cudownego Obrazu. Również decyzja o kandydowaniu do sejmu została przedstawiona Matce Bożej na Jasnej Górze. Moim ulubionym miejscem w jasnogórskim sanktuarium jest również kaplica adoracji. Tam w ciszy i spokoju mogę odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Nawiasem mówiąc, to moja ulubiona modlitwa. Wiara daje mi siły do pokonywania przeciwności, ale i uczy przedsiębiorcę i samorządowca pokory, gdy coś nie idzie po mojej myśli. Wiara i rodzina to dla mnie najważniejsze wartości.

A.D. - Jakim człowiekiem prywatnie jest Andrzej Gawron?

A.G. - Andrzej Gawron już od dwudziestu pięciu lat jest szczęśliwym mężem i dumnym ojcem trzech wspaniałych synów. Jestem człowiekiem uśmiechniętym, a moi znajomi twierdzą, że mam bardzo radosne usposobienie. Staram się być pozytywnie nastawiony do świata i ludzi. Przyznam, że czasem jestem może za bardzo chaotyczny, chociaż wiem, że wady te wynikają z mojego zabiegania. Mimo wszystko próbuję z tym zjawiskiem walczyć, chociaż nikt nie jest bez wad.

A.D. - Co pana niepokoi lub denerwuje w otaczającej nas rzeczywistości?

A.G. - Panie Prezesie, w tej materii lista może być bardzo długa. Ostatnio niepokoi mnie szczególnie tzw. „loteria paragonowa”. Miliardy złotych zostają wyprowadzone za granicę z naszego systemu podatkowego przez banki, korporacje i sieci handlowe a Ministerstwo Finansów „zajmuje się” fryzjerami i kosmetyczkami. Denerwuje mnie nade wszystko korupcja wszechogarniające nas kolesiostwo, a najbardziej brak perspektyw dla młodych w Polsce.

A.D. - W takim razie zadajmy sobie pytanie o to, czego nam brakuje?

A.G. - Zdaje sobie sprawę, że demokratyczny ustrój państwa daje możliwość czynnego uczestnictwa w sprawach publicznych wszystkim obywatelom. Jednak, jeżeli demokracji nie oprzemy na żadnych wartościach, to zabraknie nam kryteriów oceny postępowania klasy rządzącej, z czym mamy do czynienia obecnie. W chwili obecnej widzimy, że cokolwiek się czyni, uchodzi za słuszne, nawet jeżeli decyzje są rażąco błędne. W sytuacji, kiedy brakuje nam mądrych decyzji u rządzących, a także determinacji w zakresie realizacji celów i odpowiedzialnych za podjęte decyzje, należy podjąć działania, aby to zmienić. Dlatego w Polsce przyszedł „czas na zmianę”. 25 października wybierając PIS, proszę o Państwa głosy, ponieważ mam wiarę, siłę wolę oraz determinację aby to zmienić.